Marcin Sławiński

Marcin Sławiński_fot. Marta Kuśmierz

Absolwent Wydziału Aktorskiego i Wydziału Reżyserii PWST w Warszawie, przez 10 lat aktor Teatru Narodowego, zajął się następnie wyłącznie reżyserią.

Zrealizował 100 spektakli w ponad dwudziestu polskich i zagranicznych teatrach. Reżyseruje niemal wyłącznie sztuki współczesne, specjalizuje się w komediach. Spod jego ręki wyszły polskie prapremiery takich szlagierów jak m.in. „Mayday”, „Okno na parlament”, „O co biega”, „Wszystko w rodzinie”, „Zbrodnie serca”, „Szalone nożyczki”, „Przyjazne dusze” czy „Mayday II” (w Kwadracie), a także „Mój przyjaciel Harvey”, „Pół żartem, pół sercem”, „Nie teraz, kochanie” i „Zwariowana terapia” (w Komedii) oraz „Dajcie mi tenora” i „Hawaje” w Capitolu. Reżyserował komedie Ayckbourne’a, Frayna, Shaeffera, Gombrowicza, Mrożka, a przede wszystkim – Aleksandra Fredry.

Poproszony o wymienienie najważniejszych spektakli, podaje debiutancką „Zamianę”  Claudela  w Teatrze Małym i „Spróbujmy jeszcze raz”  Schisgalla z W. Zborowskim i P. Wawrzeckim, która rozpoczęła jego współpracę z Kwadratem, spektakle „peerelowskie” czy raczej „antypeerelowskie”: „Róbmy swoje”, „Mandat”, „Kompot”, „Nagi król” i „5 dni Lemuela Gulliwera”, a także „mądre komedie” - „Seksualne perwersje w Chicago” Mameta, „Sztukę” Y. Rezy, „Pokój stołowy, „Pokój Marvina”, „Klub cmentarny”, „Prawdę” i sztuki Wojciecha Tomczyka – „Komedia romantyczna”, „Zaręczyny” (2015) i oczywiście wielokrotnie nagradzany dramat „Wampir” z 2003 r.

Reżyserował operetki, spektakle teatru TV, Polskiego Radia i serial komediowy. Był kierownikiem artystycznym warszawskiego Teatru Kwadrat oraz łódzkiego Teatru Powszechnego. Za aktorstwem nie tęskni, o dyrektorowaniu nie marzy, uważa, że reżyserowanie w teatrze to najlepsze co mu się mogło w życiu zawodowym przytrafić.