Back to top

Aktualności

Jesteś tutaj

Aktualności

Jakub Rotbaum - 25. rocznica śmierci

Reżyser, ale również malarz, rysownik i aktor. Urodził się w Żelechowie w 1901 roku, jako syn rabina. Z domu wyniósł gruntowne, tradycyjne wykształcenie, a także miłość do teatru. Po ukończeniu gimnazjum w Warszawie uczęszczał do Szkoły Sztuk Zdobniczych, później do Warszawskiej Szkoły Sztuk Pięknych na wydziale malarskim; ukończył także reżyserię w Szkole Filmowej w Warszawie. Pasję teatralną realizował w tym czasie reżyserując przedstawienia w teatrzykach szkolnych; był również asystentem reżysera w kabarecie Azazel.

Po ukończeniu filmówki wyjechał do Moskwy, by studiować reżyserię teatralną u Wsiewołoda Meyerholda, Konstantina Stanisławskiego i Solomona Mikhoelsa (którego uważał za swojego mentora). Po powrocie do Polski, jako dojrzały już reżyser został kierownikiem artystycznym Trupy Wileńskiej. W latach 30. pracował także w Teatrze Młodych Michała Weicherta i Teatrze dla Młodzieży Klary Segałowicz. Już w tym czasie dają się zauważyć jego dążenia do uwrażliwienia teatru żydowskiego na kwestie społeczne i polityczne.

W 1938 roku wyjechał do Paryża, gdzie wyreżyserował trzy sztuki w teatrze PIAT. W 1940 roku udało mu się uciec z zawieruchy wojennej do Nowego Jorku, gdzie pracował jako reżyser w żydowskich teatrach: Folks-büne, u Maurice’a Schwartza, ARTEF, wystawiając klasykę żydowską. Przez cały ten czas nie zawiesił twórczości malarskiej, dlatego często premiery spektakli połączone były z wystawami jego prac. Od roku 1942 podróżował po obu Amerykach, pracując w tamtejszych teatrach żydowskich (m.in. w Teatrze IFT w Buenos Aires).

Do Polski powrócił dopiero jesienią 1949 roku, po otrzymaniu propozycji współpracy od Idy Kamińskiej. Został wtedy głównym reżyserem w Państwowym Teatrze Żydowskim na scenie wrocławskiej. Zespół, który tam zastał był, jak wspomina, „zdolny, chętny, pracowity”. Postanowił wystawiać nowe, niezwiązane bezpośrednio z holokaustem sztuki, bo „po co ciągle tkwić w getcie?”. Zaczął od politycznie zaangażowanego „Wielkiego zmagania” E. Roblesa (1949). I choć spektakl doceniono, to rozminął się z oczekiwaniami powojennej publiczności, która miała nadzieję zobaczyć na scenie rekonstrukcję przedwojennego sztetlu. Przypuszczalnie dlatego największym jego sukcesem został „Sen o Goldfadenie” (1950, później wielokrotnie wznawiany). Jest to sztuka ułożona przez reżysera jeszcze w czasie pobytu w Amerykach „z tych postaci scenicznych [dramatów A. Goldfadena, G. Ainbindera oraz B. Fenctera], które przetrwały próbę czasu i w bardzo wielu przeróbkach wiodły samodzielne życie”. Spektakl wywołał zachwyt u widzów, doceniony został również przez krytykę teatralną. Zwracano uwagę na jego dynamikę i ostre środki wyrazu, a także „brawurową clownadę”, co razem tworzyło „wyższe zjawisko estetyczne”.

W 1952 roku Rotbaum został nominowany na stanowisko dyrektora artystycznego Teatrów Dramatycznych (obecnie Teatru Polskiego) we Wrocławiu, które piastował przez 10 lat, a przez kolejnych 6 pozostał z nimi związany jako reżyser. W wyniku antysemickich ruchów w ’68 roku został przeniesiony na emeryturę. Od tego czasu reżyserował sztuki wyłącznie w teatrach żydowskich (w Europie, Australii i Amerykach). W czasie swojego życia wystawił wiele rozmaitych spektakli, choć koncentrował się albo na sztukach zaangażowanych politycznie, albo na komediach muzycznych o charakterze folklorystycznym. Niezmiennie jednak jego styl reżyserski „cechowała przestrzenna organizacja przedstawień, malarska kompozycja postaci, kontrast i nagłe przełamywanie nastroju”.

Zdjęcie ze spektaklu „Sender Blank“ Szolem Alejchema / reż. Jakub Rotbaum / fot. Zdzisław MozerZdjęcie ze spektaklu „Sender Blank“ Szolem Alejchema / reż. Jakub Rotbaum / fot. Zdzisław Mozer